Dirty Needle to industrialna kapela z Bydgoszczy. Powstał w 2007 roku jako jednoosobowy projekt, z czasem rozrósł się do trój osobowej ekipy. The Art Of The One Act to ich najnowszy jak na razie album, wypełniony ciężkim brzmieniem dopełnionym zdartym wokalem. Teksty niestety po angielsku i nie bardzo mi idzie je zrozumieć, ale po tytułach i LastFM kapeli (na którym band zamieszcza wszystkie swoje utwory) łatwo się domyśleć że o hajsie, dziwkach i imprezach możemy zapomnieć. Wkurwienie na świat, toto co ładuje im baterie. Odpalenie tego materiału napełnia pomieszczenie mrocznym klimatem, z każdym przesłuchaniem bardziej przekonującym. Zachęcam do spróbowania.
środa, 26 października 2011
sobota, 10 września 2011
Dupa Zbita - 2010 - D.I.Y.
2 IX 2011 r. odbył się w Oławie pożegnalny koncert tamtejszej kapeli Dupa Zbita. Był to jeden z najlepszych gigów na jakim kiedykolwiek byłem (o ile nie najlepszy). Całe szczęście chłopaki nie składają broni tylko zwerbowawszy kolejnego załoganta i przemianowali się na Step Down (od piosenki Sick Of It All) by siac spustoszenie z jeszcze większą mocą. Stare dobre wałki pewnie pójdą do lamusa ale ja o kondycje, juz ex, Dupy Zbitej sie nie martwię, zrobią dziesiątki kolejnych i na bank jeszcze o nich usłyszymy. Debiut grają jakoś pod koniec pażdziernika we Wrocławskiej Strefie Zero, wszyscy zaproszeni jak mniemam.
Zamieszczam u siebie ich ostatnią EPkę bo i tak juz chyba na niej nie zarobią. ;] Cztery kawałki, w tym cover wspomianego kawałka Step Down z ich autorskim tekstem. Polecam
A tu trzy ich stare numery których się chyba bardzo wstydzą (ale na koncercie były, czyli chyba nie aż tak).
Oczywiście cała ekipę (gdyby któryś z nich to nie daj bóg przeczytał) serdecznie pozdrawiam.
niedziela, 21 sierpnia 2011
Dum Dum Girls - 2010 - I Will Be
Długo nie mogłem uwolnić się od tej płyty. Dum Dum Girls jest kapelą z Los Angeles grającą noise pop czyli coś jakby noise rock tylko popowy. Przynajmniej tak piszą w internecie. Oprócz tego mamy tutaj dodatkowy element X, swoisty pierwiastek zajebistości, czyli coś zalatuje jakby garażowym pankiem. Odlot, płytę polecam na każdy humor, stan świadomości, do każdej czynności itd. Nie było takiego momentu żeby mi się nie spodobała.
niedziela, 14 sierpnia 2011
Bad Dudes - 2008 - Eat Drugs
Bad Dudes to kapela Math Rockowa z LA. Z tego co wyczytałem w internecie Math Rock to połączenie noisu z post-hardcorem. Czyli wychodziło by w sumie całkiem spoko. Istotnym jest to że muzyka na tej płycie jest zasadniczo dość pojebana. Myślec że może podejść tylko psycholom albo ludziom przećpanym. W sumie sam sobie się dziwie, że mi się podoba. Jak coś jednak jestem zdecydowanie z tych pierwszych bo z narkotykami nie mam nic wspólnego! KLIK
sobota, 30 lipca 2011
The Dirtbombs - 2001 - Ultraglide In Black
The Dirtbombs to kapela Micka Collinsa, znanego z takich projektów jak The Gories, The Screws, Blacktop i masy innych których nie znam, a które zapewne są równie zajebiste co te przeze mnie wymienione. Ultraglide In Black jest drugą płytą Dirtbombs i jest ona swoistym tribute Micka dla czarnych, soulowych artystów na których się wychował. Wszystkie piosenki poza czwartą to covery soulowych i funkowych klasyków którym podkręcono śrubę dodając garage punkowego zacięcia nie zmniejszając jednocześnie ich oryginalnego klimatu. Stąd płyta godna polecenia nie tylko fanom garażowego grania.
niedziela, 24 lipca 2011
The Spits - 2009 - IV
Moim urodzinowym postem mam wam chęć przedstawić kolejna już na tym blogu garage punkową formacje. Tym razem padło na The Spits. Póki co w pełni przekonałem się tylko do ich czwartej płyty, ale na bank to nie koniec bo chłopaki grają jak lubię czyli brudny rock'n'roll i basta. Do tego płyta ta ma swoisty przytłaczający klimat ciężko jej odmówić miana na prawdę rewelacyjnej.
wtorek, 28 czerwca 2011
Crystal Castles - 2008 - Crystal Castles
Debiutancki album popularnej dwójki z Toronto. Grają minimalistyczną muzykę elektroniczną, której ważnym elementem jest charakterystyczny wokal Alice Glass. Muzykę z tego krążka nastawia mnie strasznie nihilistycznie, a czasem nawet wręcz depresyjnie. Czuć w niej na prawdę duży nakład emocji. Płyta z duszą
sobota, 18 czerwca 2011
Calabrese - 2005 - 13 Hallowe'ens
Tą płyta chłopaki z Calabrase udowodnili że łatka horror punk wcale nie zobowiązuje. Że można grac w takich klimatach nie zżynając od Misfitsów wszystkiego co się da (ale tylko część ;) ). Bardzo udany debiut, warto obadać bo ta banda to naprawdę powiew świeżości w tej bardziej 'spooki' odmianie panka.
piątek, 17 czerwca 2011
The Damned - 1979 - Machine Gun Etiquette
Machine Gun Etiquette to trzeci pełny album Damnedów. Płyta nie jest strikte pankowa jak debiut, dużo tutaj ucieczek w inne stylistyki, każdy kawałek zaskakuje czymś nowym. No i co tu dużo pisać, genialny krążek, mnogość nieśmiertelnych pankowych szlagierów (love song, noise noise noise, anti pope, ...). Nie ma się co oszukiwać, tego będzie słuchało się już zawsze. Chłopaki z The Damned pokazali pankowemu światu kto rozdaje karty, hasło "trzy akordy, darcie mordy" wypada żałośnie.
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Menahan Street Band - 2008 - Make The Road By Walking
Uwaga! Menahan Street Band to nie pankrok. I nie jest to nawet rock. Nazywają to funkiem, ja sie na tym nie znam, ale wiem ze ta płyta robi miazgę. Idealna propozycja gdy trzeba się przemieścić z jednego miejsca do drugiego na stopach. Kolesie sa z Nowego Jorku (nazwa kapeli wzieła sie od nazwy ulicy przy której mieszka założyciel kapeli), a Make The Road By Walking to ich jak na razie jedyny album. Mam nadzieję że będzie tego więcej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









