wtorek, 31 maja 2011

Jay Reatard - 2006-07 - Singles

Kompilacja zawierająca kilka pierwszych singli z solowego projektu, nieżyjącego już, Jaya Reatarda tworzącego m. in. takie kapele jak Reatards czy Lost Sounds. I tak jak wcześniej wymienione zadającego potężny rozpierdol. No, może tym razem znalazło by się kilka słabszych momentów, ale wydawnictwo mimo wszystko i tak wypada świetnie, a kilka wałków jak "Night of broken glass" czy "I know the place" to absolutne killery i klasyki od zaraz. Warto kliknąć

środa, 18 maja 2011

The Partisans - 1981-83 - Police Story

The Partisans to tacy bracia bliźniacy Abrasive Wheels. To taki złoty środek pankroka: szybko - ale nie crustowo, wokal krzyczy - ale mimo wszystko śpiewa, teksty o czymś - ale też bez wykładania ideologii. Dla mnie bomba, trzeba znać. Ten składak zawiera ich 3 pierwsze wydawnictwa: singla, epkę i debiutanckie LP.

poniedziałek, 16 maja 2011

Amanita Muscaria - 2008 - SOMA

Powstała w 1996 roku kapela z Gryfowa Śląskiego. W składzie starzy załoganci, udzielający się wcześniej m. in. w Zakonie Żebrzacych. Dla mnie jeden z lepszych polskich bandów, idealnie trafia w mój gust. Czadowe, melodyjne hardcore punkowe wałki z zaangażowanymi tekstami świetne zarówno na żywo jak i z płyty - czego chcieć więcej? Jak ktoś nie wierzy ich drugą, i jak na razie najnowszą, płytę SOMA może sprawdzić teraz zaraz. Polecam, ten band miażdży.

sobota, 23 kwietnia 2011

The Bahareebas - 2005 - Jellyfishing

Debiutancki album szwajcarów z The Bahareebas. Trochę mniej pankowy i popierdolony niż dwójka, przez co podoba mi się ciut mniej, ale i tak dla mnie absolutna klasa. Jellyfishing to obowiązkowa pozycja dla miłośników surf punka, a ja ze swojej strony polecam ją również i innym. ;)

piątek, 22 kwietnia 2011

The Avengers - 1983 - The Avengers

Avengers byli ekipą pankową z San Francisco, istniejąca w latach '77-'79. Ta płyta to zbiór ich nagrań, singli i epek, które po sobie zostawili. Materiał jest naprawdę klasyczny, warto znać i warto lubiec bo przyjemniej się z tym żyje. Mnie zajebiście w nim uwodzi wokal pani Penelopy oraz muzyka która jest jakby pomostem między takim punkiem 77 a hc. Przynajmniej ja to jakoś tak czuje.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

A.J.K.S. - 2009 - A mówili że nie dożyje zimy

Druga płyta A.J.K.S. zauroczyła mnie przede wszystkim tym że jest jeszcze lepsza od poprzedniczki, co wydawało się dość nieprawdopodobne. Kawałki są szybsze przez co zdają się być jeszcze bardziej agresywne, bardziej rozbudowane podkłady tworzą niesamowity klimat. Tekstowo, jak to już jest w przypadku tego projektu, oczywiście genialnie, niewiele jest płyt które odcisnęły na moim patrzeniu na świat i psychice taki wpływ. W sumie dla mnie to bezapelacyjne arcydzieło i, i tak nie opisze co czuje jak tego słucham.

Ta, jak i inne wydawnictwa A.j.k.s można nabyć tutaj.

sobota, 16 kwietnia 2011

Happy Drivers - 1990 - War

Debiutancki album tej powstałej w 1985 roku francuskiej grupy psychobilly. To jedna z tych kapel, które udowodniła mi że sajko można zagrać z klasą i nie trzeba zamykać się w utarty, uwielbianym spooki schemacie. Muzyka Happy Drivers z zamiaru miała być indiańska i takiego też ducha w sobie nosi. Jednak największym plusem tego wydawnictwa sa dla mnie covery: Boba Marleya (I Shot The Sheriff) i przede wszystkim Madonny (La Isla Bonita). Ten drugi to absolutny majstersztyk, kocham ten wałek. Warto obada tą bandę francuskich indianów.

wtorek, 12 kwietnia 2011

Angry Samoans - 1982 - Back From Samoa

Po miesięcznej przerwie wracam z nową werwą oraz lepszym pierdolnięciem. Angry Samoans to 100% oldschool hardcore punk z Los Angeles. Rozpoczynali w 1978 roku by po 4 latach wydac swój rewelacyjny debiut. Back From Samoa to album który nie pozostawia żadnych złudzeń, po prostu czysta petarda (no może z jednym nieco dłuższym kawałkiem który psuje nieco kompozycje ale jebać). Poza tym nie ma żadnego kawałka trwającego dłużej niż 2 minuty co zawęża grono odbiorców do ludzi mocno niewyżytych. Polecam

niedziela, 13 marca 2011

Perkele - 2001 - Voice of Anger

Skoro już w Szwecji jesteśmy to zarzucę tą bandą. Perkele to guru współczesnego oi/street punka. Lekki, przebojowy i rozklekotany niczym stary Skrewdriver pankrok ulicy. Tu lubię. Dodam jeszcze że w przeciwieństwie do zespołu nazisty co nie powinien prowadzić, chłopaki z Perkele nie mają, tak zwanego,  problemu z postawą.

Voice of Anger to drugi album tej grupy, w praktyce hit na hicie. Propsy