Długo nie mogłem uwolnić się od tej płyty. Dum Dum Girls jest kapelą z Los Angeles grającą noise pop czyli coś jakby noise rock tylko popowy. Przynajmniej tak piszą w internecie. Oprócz tego mamy tutaj dodatkowy element X, swoisty pierwiastek zajebistości, czyli coś zalatuje jakby garażowym pankiem. Odlot, płytę polecam na każdy humor, stan świadomości, do każdej czynności itd. Nie było takiego momentu żeby mi się nie spodobała.
niedziela, 21 sierpnia 2011
niedziela, 14 sierpnia 2011
Bad Dudes - 2008 - Eat Drugs
Bad Dudes to kapela Math Rockowa z LA. Z tego co wyczytałem w internecie Math Rock to połączenie noisu z post-hardcorem. Czyli wychodziło by w sumie całkiem spoko. Istotnym jest to że muzyka na tej płycie jest zasadniczo dość pojebana. Myślec że może podejść tylko psycholom albo ludziom przećpanym. W sumie sam sobie się dziwie, że mi się podoba. Jak coś jednak jestem zdecydowanie z tych pierwszych bo z narkotykami nie mam nic wspólnego! KLIK
sobota, 30 lipca 2011
The Dirtbombs - 2001 - Ultraglide In Black
The Dirtbombs to kapela Micka Collinsa, znanego z takich projektów jak The Gories, The Screws, Blacktop i masy innych których nie znam, a które zapewne są równie zajebiste co te przeze mnie wymienione. Ultraglide In Black jest drugą płytą Dirtbombs i jest ona swoistym tribute Micka dla czarnych, soulowych artystów na których się wychował. Wszystkie piosenki poza czwartą to covery soulowych i funkowych klasyków którym podkręcono śrubę dodając garage punkowego zacięcia nie zmniejszając jednocześnie ich oryginalnego klimatu. Stąd płyta godna polecenia nie tylko fanom garażowego grania.
niedziela, 24 lipca 2011
The Spits - 2009 - IV
Moim urodzinowym postem mam wam chęć przedstawić kolejna już na tym blogu garage punkową formacje. Tym razem padło na The Spits. Póki co w pełni przekonałem się tylko do ich czwartej płyty, ale na bank to nie koniec bo chłopaki grają jak lubię czyli brudny rock'n'roll i basta. Do tego płyta ta ma swoisty przytłaczający klimat ciężko jej odmówić miana na prawdę rewelacyjnej.
wtorek, 28 czerwca 2011
Crystal Castles - 2008 - Crystal Castles
Debiutancki album popularnej dwójki z Toronto. Grają minimalistyczną muzykę elektroniczną, której ważnym elementem jest charakterystyczny wokal Alice Glass. Muzykę z tego krążka nastawia mnie strasznie nihilistycznie, a czasem nawet wręcz depresyjnie. Czuć w niej na prawdę duży nakład emocji. Płyta z duszą
sobota, 18 czerwca 2011
Calabrese - 2005 - 13 Hallowe'ens
Tą płyta chłopaki z Calabrase udowodnili że łatka horror punk wcale nie zobowiązuje. Że można grac w takich klimatach nie zżynając od Misfitsów wszystkiego co się da (ale tylko część ;) ). Bardzo udany debiut, warto obadać bo ta banda to naprawdę powiew świeżości w tej bardziej 'spooki' odmianie panka.
piątek, 17 czerwca 2011
The Damned - 1979 - Machine Gun Etiquette
Machine Gun Etiquette to trzeci pełny album Damnedów. Płyta nie jest strikte pankowa jak debiut, dużo tutaj ucieczek w inne stylistyki, każdy kawałek zaskakuje czymś nowym. No i co tu dużo pisać, genialny krążek, mnogość nieśmiertelnych pankowych szlagierów (love song, noise noise noise, anti pope, ...). Nie ma się co oszukiwać, tego będzie słuchało się już zawsze. Chłopaki z The Damned pokazali pankowemu światu kto rozdaje karty, hasło "trzy akordy, darcie mordy" wypada żałośnie.
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Menahan Street Band - 2008 - Make The Road By Walking
Uwaga! Menahan Street Band to nie pankrok. I nie jest to nawet rock. Nazywają to funkiem, ja sie na tym nie znam, ale wiem ze ta płyta robi miazgę. Idealna propozycja gdy trzeba się przemieścić z jednego miejsca do drugiego na stopach. Kolesie sa z Nowego Jorku (nazwa kapeli wzieła sie od nazwy ulicy przy której mieszka założyciel kapeli), a Make The Road By Walking to ich jak na razie jedyny album. Mam nadzieję że będzie tego więcej.
piątek, 10 czerwca 2011
Reigning Sound - 2004 - Too Much Guitar
Too Much Guitar to długo nie doceniany przeze mnie album. Pierwszym kawałkiem jaki słyszałem z niego było zamykające petardo-miazgatoskie Medication. Uradowany zaopatrzyłem się w całą płytę no i się zawiodłem. No bo co to kurwa ma być, gdzie ta "obiecana" petarda? Petarda jest, tylko trzeba dać się porwać temu garażowemu rock'n'rollowi. Całość brzmi dla mnie jak podkręceni Stonesi nagrani w obskurwiałych warunkach. I na pewno nie ma tutaj za dużo gitary.
wtorek, 31 maja 2011
Jay Reatard - 2006-07 - Singles
Kompilacja zawierająca kilka pierwszych singli z solowego projektu, nieżyjącego już, Jaya Reatarda tworzącego m. in. takie kapele jak Reatards czy Lost Sounds. I tak jak wcześniej wymienione zadającego potężny rozpierdol. No, może tym razem znalazło by się kilka słabszych momentów, ale wydawnictwo mimo wszystko i tak wypada świetnie, a kilka wałków jak "Night of broken glass" czy "I know the place" to absolutne killery i klasyki od zaraz. Warto kliknąć
Subskrybuj:
Posty (Atom)









