Debiutancki album szwajcarów z The Bahareebas. Trochę mniej pankowy i popierdolony niż dwójka, przez co podoba mi się ciut mniej, ale i tak dla mnie absolutna klasa. Jellyfishing to obowiązkowa pozycja dla miłośników surf punka, a ja ze swojej strony polecam ją również i innym. ;)
sobota, 23 kwietnia 2011
piątek, 22 kwietnia 2011
The Avengers - 1983 - The Avengers
Avengers byli ekipą pankową z San Francisco, istniejąca w latach '77-'79. Ta płyta to zbiór ich nagrań, singli i epek, które po sobie zostawili. Materiał jest naprawdę klasyczny, warto znać i warto lubiec bo przyjemniej się z tym żyje. Mnie zajebiście w nim uwodzi wokal pani Penelopy oraz muzyka która jest jakby pomostem między takim punkiem 77 a hc. Przynajmniej ja to jakoś tak czuje.
środa, 20 kwietnia 2011
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
A.J.K.S. - 2009 - A mówili że nie dożyje zimy
Druga płyta A.J.K.S. zauroczyła mnie przede wszystkim tym że jest jeszcze lepsza od poprzedniczki, co wydawało się dość nieprawdopodobne. Kawałki są szybsze przez co zdają się być jeszcze bardziej agresywne, bardziej rozbudowane podkłady tworzą niesamowity klimat. Tekstowo, jak to już jest w przypadku tego projektu, oczywiście genialnie, niewiele jest płyt które odcisnęły na moim patrzeniu na świat i psychice taki wpływ. W sumie dla mnie to bezapelacyjne arcydzieło i, i tak nie opisze co czuje jak tego słucham.
Ta, jak i inne wydawnictwa A.j.k.s można nabyć tutaj.
sobota, 16 kwietnia 2011
Happy Drivers - 1990 - War
Debiutancki album tej powstałej w 1985 roku francuskiej grupy psychobilly. To jedna z tych kapel, które udowodniła mi że sajko można zagrać z klasą i nie trzeba zamykać się w utarty, uwielbianym spooki schemacie. Muzyka Happy Drivers z zamiaru miała być indiańska i takiego też ducha w sobie nosi. Jednak największym plusem tego wydawnictwa sa dla mnie covery: Boba Marleya (I Shot The Sheriff) i przede wszystkim Madonny (La Isla Bonita). Ten drugi to absolutny majstersztyk, kocham ten wałek. Warto obada tą bandę francuskich indianów.
wtorek, 12 kwietnia 2011
Angry Samoans - 1982 - Back From Samoa
Po miesięcznej przerwie wracam z nową werwą oraz lepszym pierdolnięciem. Angry Samoans to 100% oldschool hardcore punk z Los Angeles. Rozpoczynali w 1978 roku by po 4 latach wydac swój rewelacyjny debiut. Back From Samoa to album który nie pozostawia żadnych złudzeń, po prostu czysta petarda (no może z jednym nieco dłuższym kawałkiem który psuje nieco kompozycje ale jebać). Poza tym nie ma żadnego kawałka trwającego dłużej niż 2 minuty co zawęża grono odbiorców do ludzi mocno niewyżytych. Polecam
niedziela, 13 marca 2011
Perkele - 2001 - Voice of Anger
Skoro już w Szwecji jesteśmy to zarzucę tą bandą. Perkele to guru współczesnego oi/street punka. Lekki, przebojowy i rozklekotany niczym stary Skrewdriver pankrok ulicy. Tu lubię. Dodam jeszcze że w przeciwieństwie do zespołu nazisty co nie powinien prowadzić, chłopaki z Perkele nie mają, tak zwanego, problemu z postawą.
Voice of Anger to drugi album tej grupy, w praktyce hit na hicie. Propsy
czwartek, 10 marca 2011
The Sounds - 2002 - Living in America
A teraz coś zupełnie z innej beczki. The Sounds to szwedzka kapela indie popowa (w sumie póki ich nie poznałem myślałem że to oksymoron), grają od 1999 i wydali jak narazie 4 albumy. W ich muzyce słychać, że czerpią inspiracje absolutnie ze wszystkiego, jednak tak przyrządzony mix jest jak najbardziej słuchalny - lepiej, jest zajebisty i absolutnie wkrętowy. Numery błyskawicznie wpadają w ucho, przenoszą zarazem ogromny ładunek emocjonalny, nie jest to paczka poprawnie odegranych hiciorków. Gdyby nie maniera wokalna oraz to że w co 2 kawałku występuje słowo 'babe' nie nazwał bym tego popem.
Living in America to ich rewelacyjny debiut, warto obadać.
poniedziałek, 7 marca 2011
Moskwa - 1986 - Nigdy!
Myślę, że nikogo nie obrażę jak napisze o Moskwie: "Jedna z ważniejszych kapel polskiej sceny punk". Równie trafnie pasuje mi stwierdzenie: "Pod koniec lat '80 nikt nie napierdalał pankroka tak szybko jak Moskwa". Dla pełniejszego obrazu można by dodać jeszcze "Polskie discharge" oraz "O ja pierdole ogień z dupy". Chyba starczy. Bez znajomości tej łódzkiej formacji chyba ciężko by się żyło każdemu miłośnikowi zarzynania zła tego świata gitarami. Spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem że na przełomie lat 80/90 dwiema najpopularniejszymi kapelami punk w Polsce były: Armia (bo grali najciężej) i właśnie Moskwa (bo grali najszybciej). Nie wiem ile w tym prawdy, ale bez wątpliwości taka sytuacja mogła mieć miejsce.
Ten materiał to demo nagrane w 1986 roku, które doczekało się w 2003 roku reedycji na CD. Musisz obadać osobiście, usłyszysz że nie popełniłem przesady. UWAGA: jakość dość pankowa. ;)
piątek, 25 lutego 2011
Cock Sparrer - 1976-77 - The Decca Years
'The Decca Years' to kompilacja najwcześniejszych dokonań kultowego Cock Sparrera. Zmieszanie punka z the who i glamem wyszło im cudownie i właściwie jest swoistym ewenementem (w każdym razie ja nie słyszałem nic co by brzmiało jak TO).
Warto.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









